„Pigułki na inteligencję”

Żaden z powyższych leków nie nadaje się do zapobiegania chorobie Alzheime­ra. Opracowano jednak ponad setkę „leków na inteligencję” (tzw. smart drugs); nie ma wątpliwości, że gdy upośledzenie pamięci związane z wiekiem stanie się klasyfikowaną jednostką chorobową, środki takie będą szeroko stosowane w spo­łeczeństwie. Niektóre z nich podnoszą poziom zdolności umysłowych również u ludzi bez zdiagnozowanych problemów z pamięcią. W związku z tym powsta­je ważne pytanie, czy powinny one być stosowane prewencyjnie lub wręcz w ce­lu wzmacniania pamięci i koncentracji u osób bez problemów kognitywnych, czy też ich użycie winno być ograniczone wyłącznie do grupy ludzi cierpiących na takie dolegliwości.

Z punktu widzenia przemysłu farmaceutycznego zaletą tych leków jest fakt, iż nie są środkami odżywczymi, ale w większości przypadków substancjami wy­twarzanymi przez człowieka – mogą być zatem opatentowane i bardziej zysko­wne. Dla nas mają jednak zasadniczą wadę: są obce w stosunku do ludzkiego organizmu. Mogą nie „zadomowić się” idealnie w systemie enzymów, a wywołu­jąc na krótką metę pożądane efekty, w dłuższej perspektywie zachwiać subtelną równowagę chemiczną mózgu. W przypadku wielu nowych leków perspektywi­czne skutki ich podawania są jeszcze w ogóle nieznane. Najlepiej więc zachować pewną ostrożność.

„Leki na inteligencję” stosowane w ChA dzielą się na dwie kategorie: środki, które imitują lub poprawiają funkcjonowanie neuroprzekaź­ników, np. Piracetam oraz bromokryptyna (Hydergin);

hormony wpływające na pracę mózgu, np. DHEA i pregnenolon.

W żadnym razie nie są to jedyne leki i hormony „na inteligencję”, stosowane w ChA, ale należą do najbardziej interesujących, dobrze zbadanych i często zapisywanych przez lekarzy na świecie. Ponadto bogata jest dokumentacja bez­pieczeństwa ich stosowania. Potencjalnie mogą odegrać więc dużą rolę w przy­wróceniu aktywności pamięci i umysłu.

Jednak – pomimo całej atrakcyjności takich środków – moje zalecenie brzmi, aby ich nie brać, a przynajmniej nie od nich zaczynać. W wielu przypadkach do pobudzenia umysłu i pamięci wystarczy właściwy zestaw środków odżywczych. Jeżeli ten krok nie przyniesie oczekiwanego skutku i cierpisz na któryś z wy­mienionych w tabelce stanów, możesz zdecydować się na eksperyment z pe­wnymi „lekami na inteligencję” – ale wyłącznie pod kierunkiem lekarza.

Bez względu na okoliczności, według mnie, należy rozpoczynać od nie wię­cej niż jednego takiego leku czy hormonu w mniejszej dawce (z wyjątkiem Piracetamu), i stopniowo podnosić ją, zwracając uwagę na swoje reakcje i zatrzymując dawkę na poziomie, która wywołuje u ciebie najlepsze skutki. Następnie w mia­rę potrzeby dodawaj kolejne środki. Pamiętaj jednak, by przed zażywaniem do­wolnego z nich zasięgnąć wskazań swojego lekarza.

Stwierdzono, że działanie takich leków zostaje spotęgowane przez jedno­czesne przyjmowanie środków odżywczych „na inteligencję”, takich jak fosfatydylocholina (PC), kwas pantotenowy, DMAE i pyroglutamat. W eksperymencie z 1981 roku grupa badaczy pod kierunkiem Raymonda Bartusa podawała cholinę i Piracetam szczurom laboratoryjnym ze starczym upośledzeniem pamię­ci. Trwałość pamięci u takich osobników okazała się wielokrotnie wyższa niż u dostających sam Piracetam. Wyniki wskazywały również, że w sytuacji łącze­nia leku z choliną potrzebna była tylko połowa dawki Piracetamu. Dodam, że wszystkie te przyjazne acetylocholinie środki odżywcze (tj. cholina, DMAE, kwas pantotenowy i pyroglutamat) zawarte są łącznie w niektórych suplementach potęgujących pracę mózgu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.